Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Brzoskwinie w przyprawach

Jestem zwolenniczką prezentów ręcznie robionych, uwielbiam je robić, ale też i dostawać. Brzoskwinie w przyprawach są właśnie takim prezentem, takim, którym mogłabym się podzielić, ale również takim, który chętnie bym przyjęła. Jest to nie tylko idealny prezent, ale też oryginalna ozdoba na świątecznym stole, a także super dodatek do mięs np. do faszerowanego indyka czy też pyszny deser.

Składniki(na 6 słoiczków):

3 puszki brzoskwiń w syropie (nie w soku!)

Kilka sztuk kory cynamonu

Kilka gwiazdek anyżu

Goździki

Pieprz czarny w kulkach

Imbir suszony (powinien być świeży, ale nie udało mi się go dostać)

Chili w proszku lub suszone

Papryka słodka w proszku

Ocet ryżowy ( można zastąpić jabłkowym lub zwykłym)

Wykonanie:

Brzoskwinie wraz z syropem wlać do garnka, dorzucić do nich korę cynamonu(najlepiej jest ją przed wrzuceniem połamać), gwiazdki anyżu, goździki, pieprz oraz pozostałe przyprawy(po pół łyżeczki każda) i 3 łyżki octu. Jeśli używamy świeżego imbiru należy go obrać i wrzucić kilka plastrów. Taką mieszankę podgrzewamy, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez minutę.

Gdy mieszanka będzie jeszcze gorąca przelewamy ją do słoiczków, najpierw ostrożnie przekładamy owoce, a potem zalewamy syropem wraz z wszystkimi przyprawami jakich użyliśmy. Można do słoików powrzucać kolejną porcję goździków i pieprzu, generalnie ilość przypraw zależy od tego na jakie owoce mamy ochotę, jeśli ktoś preferuje bardziej korzenne to wrzuca więcej przypraw i analogicznie w przypadku osób, które wolą mniej ostre owoce.

Gotowe słoiczki zamykamy szczelnie i odstawiamy do wystygnięcia. Wystudzone słoiki należy przechowywać w zimnym miejscu. Jeśli ktoś ma ochotę może słoiczki ozdobić papierem.

Smacznego!

czwartek, 15 grudnia 2011

Zakwas buraczany

Nastawiłam dziś swój pierwszy w życiu zakwas na barszcz czerwony, od razu ostrzegam, że nie wiem co z tego wyjdzie:), ale jestem dobrej myśli. Przeczytałam i obejrzałam kilkanaście przepisów na dobry zakwas, większość różniła się tylko drobnymi szczegółami. Ja zdecydowałam się na taki:

Składniki:

4 surowe buraki czerwone

4 ząbki czosnku

Ziele angielskie, liść laurowy

2 łyżki mąki żytniej (opcjonalnie)

1,5 łyżki soli

1,5l wody (może być ciepła)

Naczynie gliniane, kamionkowe lub szklane (NIE plastikowe!)

Wykonanie:

Buraki obieramy, myjemy i kroimy w plastry, wrzucając od razu do naczynia. Do tego dorzucamy obrane ząbki czosnku, jeśli są duże można je przeciąć na pół lub naciąć. Dorzucamy również kilka kulek ziela angielskiego i kilka liści laurowych. Całość posypujemy mąką żytnią i mieszamy. Mąka żytnia nie jest obowiązkowa, jest ona alternatywą dla kromki chleba na zakwasie dodawanej do całej mikstury, taka kromka bywa przekleństwem, bo często bardzo szybko pleśnieje, dlatego aby zakwas był bardziej kwaśny i szybciej ukwaszony można dodać mąki żytniej.

Na koniec sól rozpuszczamy w wodzie i zalewamy buraki. Mieszamy, przykrywamy naczynie gazą lub lnianą ściereczką i odstawiamy na minimum 4 dni w ciepłe miejsce. Można co jakiś czas sprawdzić co dzieje się w naczyniu, czy nie ma pleśni i jak zmienia się smak.

Jeśli zakwas spleśnieje, niestety nie nadaje się do użytku, jeśli zakwasu jest bardzo dużo i nie zużyjemy go w całości, to pozostałość można przechowywać w lodówce np. w słoiku lub butelce, znów kierując się zasadą nie używania plastiku. Taki napój buraczany można nie tylko wykorzystać do zupy, ale też do chłodników, sosów lub do przyprawiania albo bezpośredniego picia, podobno dobrze zwalcza kaca;).

Smacznego!

niedziela, 23 stycznia 2011

Wszyscy tańczą ja nie tańczę, bo zajadam pomarańcze!

Niektórym ten post może wydać się dziwny, bo jak to tak można smażyć konfitury w zimie?! Ano można! To jedna z tych, które dzięki swojemu specyficznemu charakterowi, nadaje się do smażenia właśnie o tej porze roku. Mowa o konfiturze z pomarańczy. Tak w zasadzie powinno się ją robić przed świętami aby poczuć (dosłownie!) atmosferę zbliżających się szczególnych dni w grudniu. Ja w ubiegłym roku nie miałam na to czasu, więc zrobiłam to dzisiaj. Konfiturę pomarańczową robi się stosunkowo szybko i przyjemnie, a zapach unoszący się z garnka wypełnia cały dom miłym, ciepłym aromatem.

Składniki:

1,5kg pomarańczy

2 cytryny

1,5l wody (najlepiej mineralnej)

700g cukru (można dać do 1kg, im więcej tym konfitura słodsza)

Wykonanie:

Owoce dokładnie myjemy, najlepiej użyć do tego celu szczoteczki i wyszorować owoce, można je też sparzyć. 1 cytrynę i 1 pomarańczę kroimy w całości w krążki, dość cienkie. Pozostałe owoce obieramy, lecz nie wyrzucamy skórek! Miąższ obieramy dokładnie z białej skóry, kroimy w krążki. Skórki owoców obieramy z białej skóry i kroimy w wąskie paski, niezbyt długie. Wszystko wrzucamy do garnka i zalewamy 1,5l wody. W oryginalnym przepisie, tak zalane owoce należy odstawić na 24godziny aby się moczyły, ale ja tego nie zrobiłam, po pierwsze, dlatego że moczone owoce tracą smak i robią się mdłe, po drugie, dlatego że chciałam aby skórki nie były bardzo miękkie, a po trzecie, po prostu nie miałam na to czasu.

Teraz jeszcze kwestia wody, ja dałam 1,5l ale okazało się to nieco za dużo, dlatego że owoce jakich użyłam były bardzo soczyste (takie są najlepsze). Następnym razem użyję mniej wody myślę że 1l będzie ok, a nawet jeszcze mniej. Jeśli jednak wody nadal będzie za dużo, to po prostu trzeba wydłużyć proces smażenia, aby ją odparować.

A więc zalane owoce wstawiamy na ogień i gotujemy 40min bez cukru. Po tym czasie dosypujemy cukier i teoretycznie smażymy 1,5 godziny. Ja smażyłam 2,5 ze względu na zbyt dużą ilość wody. Po smażeniu konfiturę nalewamy do słoiczków, mocno zakręcamy i odstawiamy do stężenia, najlepiej na całą noc lub dłużej.

Konfitura będzie dość rzadka, bo niestety taki to urok cytrusów, ale na pewno stężeje w słoiczkach. Moja konfitura jest w smaku w sam raz, ja nie lubię mocno słodkich przetworów, stąd mniejsza ilość cukru. Jest ona słodka, ale nie mdła. Na pewno będzie wyśmienita na śniadanie, do świeżych bułeczek, ale idealnie nada się do wypieków, ze względu na dużą ilość skórki w konfiturze, można też dodawać ją do herbaty najlepiej Earl Gray.

Można pokusić się też o zmodyfikowanie smaku dodając np. kilka goździków lub połamaną korę cynamonu, jednak lepiej takie modyfikacje wypróbować przed świętami.

Na koniec napiszę dlaczego nie jest to dżem, a konfitura. To proste. Dżem jest zawsze z dodatkiem jakiegoś zagęszczacza np. żelatyny czy żelfixu. Konfitura to owoce (niezmielone, w całości bądź częściach) i cukier i nic poza tym.

Smacznego!