poniedziałek, 30 lipca 2012
Parowar - wady i zalety
czwartek, 15 grudnia 2011
Zakwas buraczany
Nastawiłam dziś swój pierwszy w życiu zakwas na barszcz czerwony, od razu ostrzegam, że nie wiem co z tego wyjdzie:), ale jestem dobrej myśli. Przeczytałam i obejrzałam kilkanaście przepisów na dobry zakwas, większość różniła się tylko drobnymi szczegółami. Ja zdecydowałam się na taki:
Składniki:
4 surowe buraki czerwone
4 ząbki czosnku
Ziele angielskie, liść laurowy
2 łyżki mąki żytniej (opcjonalnie)
1,5 łyżki soli
1,5l wody (może być ciepła)
Naczynie gliniane, kamionkowe lub szklane (NIE plastikowe!)
Wykonanie:
Buraki obieramy, myjemy i kroimy w plastry, wrzucając od razu do naczynia. Do tego dorzucamy obrane ząbki czosnku, jeśli są duże można je przeciąć na pół lub naciąć. Dorzucamy również kilka kulek ziela angielskiego i kilka liści laurowych. Całość posypujemy mąką żytnią i mieszamy. Mąka żytnia nie jest obowiązkowa, jest ona alternatywą dla kromki chleba na zakwasie dodawanej do całej mikstury, taka kromka bywa przekleństwem, bo często bardzo szybko pleśnieje, dlatego aby zakwas był bardziej kwaśny i szybciej ukwaszony można dodać mąki żytniej.
Na koniec sól rozpuszczamy w wodzie i zalewamy buraki. Mieszamy, przykrywamy naczynie gazą lub lnianą ściereczką i odstawiamy na minimum 4 dni w ciepłe miejsce. Można co jakiś czas sprawdzić co dzieje się w naczyniu, czy nie ma pleśni i jak zmienia się smak.
Jeśli zakwas spleśnieje, niestety nie nadaje się do użytku, jeśli zakwasu jest bardzo dużo i nie zużyjemy go w całości, to pozostałość można przechowywać w lodówce np. w słoiku lub butelce, znów kierując się zasadą nie używania plastiku. Taki napój buraczany można nie tylko wykorzystać do zupy, ale też do chłodników, sosów lub do przyprawiania albo bezpośredniego picia, podobno dobrze zwalcza kaca;).
Smacznego!
niedziela, 11 grudnia 2011
Piernikowe wypieki (część druga)
Dziś przedstawiam kolejne i ostateczne już wypieki piernikowe, obiecałam, że zrobię to wczoraj, ale sobota upłynęła mi pod znakiem zakupów świątecznych, na szczęście udanych. Oprócz zdjęć podaję również składniki i proporcje na idealnie biały lukier tzw frosting. Lukier ten jest dość gęsty, nadaje się do ozdób „pisanych”, ale można nim również malować większe powierzchnie, po zastygnięciu jest matowy i twardy.
Składniki:
300g cukru pudru
2 białka jaja kurzego
2-3 łyżki soku z cytryny
Wykonanie:
Cukier puder i białka łączymy ze sobą za pomocą miksera, można też ręcznie, ale mikser zrobi to szybciej i dokładniej, a poza tym dzięki szybkiemu miksowaniu lukier stanie się idealnie biały i lekki. Pod koniec miksowania dodajemy sok z cytryny, który zapewni jeszcze ładniejszą biel, taka ilość soku nie jest wyczuwalna w gotowej polewie.
Taka polewa jest przydatna nie tylko w ozdabianiu pierników, ale też np. muffinek, kruchych ciasteczek.
Smacznego!
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
O sushi słów kilka
Sushi to dla mnie temat rzeka, ale na samym początku mogę napisać, że sushi uwielbiam. To taki rodzaj przekąski, który mogłabym jeść codziennie. Nie czuję się ekspertką jeśli chodzi o rolowanie maki ani tym bardziej o tradycyjne jedzenie sushi, ale co nieco o nim wiem. Jestem raczej samoukiem jeśli chodzi o przygotowanie, nie uczęszczałam na drogie kursy, które moim zdaniem są dla ludzi, którzy oprócz zasobnego portfela, mają też mnóstwo czasu z którym nie wiedzą co zrobić. Ja po prostu podpatrzyłam jak rolować maki w sushi barze oraz na stronach typu youtube.com i w książkach. Jest tam wiele różnych filmików, które bez problemu podpowiedzą nawet największemu laikowi, jak rolować sushi, nie tylko najprostsze sashimi, ale też maki i Kalifornia maki( o nazwach będzie później).
Domowe przygotowywanie sushi jest nie tylko dobrą formą nauki, ale też świetną zabawą. Jest to też tańsza alternatywa jedzenia sushi niż w restauracjach czy barach, gdzie ta potrawa jest piekielnie droga.
Początkowy zestaw do zrobienia tradycyjnego maki może wydawać się drogi, jednak z zestawu za 100zł można wykonać naprawdę pokaźną liczbę przekąsek. Dla porównania, za 100zł w sushi barze zjemy maksymalnie 30 kawałków maki.
Co powinien zawierać zestaw do tradycyjnego maki?:
Płaty wodorostów nori, czyli suszone i sprasowane algi morskie, wbrew pozorom, bardzo smaczne.
Ryż odpowiedni do sushi, czyli ryż biały, krótki i lekko zaokrąglony. Ryż do sushi gotuje się inaczej niż tradycyjny ryż długi, doprawia się octem ryżowym, cukrem i solą.
Wasabi, ja polecam w formie proszku do rozrobienia z wodą. Taka forma wasabi jest z dłuższym terminem przydatności oraz pozwala na zrobienie takiej ilości wasabi jaka jest nam potrzebna.
Sos sojowy, bez niego nie da się zjeść maki.
Marynowane płaty imbiru, Japończycy przegryzają je pomiędzy każdym kęsem sushi dla odświeżenia kubków smakowych.
Dodatki, czyli wszystko to co znajdzie się w środku maki, ja używam następujących składników:
Ryba, zwykle jest to wędzony łosoś, pomimo że ryba powinna być surowa, używam wędzonej, o świeżą surową rybę jest ciężko.
Awokado, koniecznie dojrzałe.
Ogórek zielony długi, obrany ze skórki.
Paluszki krabowe tzw. surimi.
Marynowane małe kolby kukurydzy.
Serek twarogowy, taki do smarowania kanapek, bez dodatków.
Sałata, fajnie wygląda sałata karbowana.
Sezam, do ozdabiania Kalifornia maki.
Ogólnie zasada dodatków jest taka, że powinny to być składniki raczej miękkie i łatwe do krojenia i jedzenia.
Co to jest maki, a co sashimi?:
Sashimi to tak naprawdę nie odmiana sushi, ale sposób podawania surowych ryb. Jest to ozdobne ułożenie płatów surowej ryby na ryżu i sałacie z różnymi dodatkami. Maki natomiast to zrolowana forma sushi. Płat wodorostów nori obklejony jest ryżem, następnie układa się na nim wasabi i różne dodatki, roluje i kroi na 6 kawałków. Ważne jest aby kawałki były równe. Kalifornia maki to odwrócona forma maki, ryż, który w tradycyjnym maki jest w środku, w Kalifornia maki jest na wierzchu, a dodatki w środku. Wierzchnią, ryżową warstwę Kalifornia maki obsypuje się sezamem (białym i czarnym) oraz kawiorem.
Dlaczego warto jeść sushi?:
Sushi, nieważne pod jaką postacią, jest idealnym daniem dla odchudzających się, nie tuczy, dzięki rybom zawiera potrzebne kwasy nienasycone omega 3, dzięki płatom nori antyoksydanty, dzięki ryżowi witaminy B1, a każdy z dodatków, głównie warzywa, to źródło potrzebnych witamin i minerałów.
Poza tym sushi jest smaczne:).
Smacznego!
czwartek, 14 kwietnia 2011
Niezbędniczek
Dziś chciałabym zaprezentować coś innego, nie przepis, ale mam nadzieję, że coś równie przydatnego. Przedstawię kilka produktów, bez których nie potrafię sobie wyobrazić kucharzenia. Od razu zaznaczam, że są to tylko i wyłącznie produkty, których MOIM ZDANIEM nie powinno zabraknąć w kuchni, wiem, że nie każdy może podzielać moje upodobania, ale tworzę ten post dlatego, iż wiem również, że są ludzie którym takie porady bardzo w życiu pomagają. Dlatego jeśli masz ochotę to zapraszam do dalszej lektury.
Pierwsze co przychodzi mi na myśl, jeśli chodzi o kuchnię, to oliwa z oliwek. Jest moim zdaniem bardzo ważna, bo nie tylko zdrowsza od oleju rzepakowego, ale również smaczniejsza. Wbrew pozorom, można na niej smażyć, można przygotowywać na jej bazie marynaty, a co za tym idzie, można taką oliwę używać do pieczenia. Można jak najbardziej używać jej „na surowo” czyli do przyprawiania sałatek, w czystej postaci lub w sosie vinegrette. Taka oliwa daje dużo możliwości. Ona sama może stać się zalewą np. do suszonych pomidorów. Oliwę z oliwek możemy w różnoraki sposób doprawiać, tworząc np. oliwę czosnkową lub ziołową dodając odpowiednie przyprawy. Oliwę możemy również połączyć z octem balsamicznym tworząc pyszny sos, który idealnie nadaje się do surówki z białej kapusty, ale dosyć o oliwie, czas na inne składniki.
Następny będzie pieprz. Od niedawna używam w kuchni pieprz kolorowy i jest to moim zdaniem lepsza opcja niż tylko używanie pieprzu czarnego czy też tylko białego. Pieprz kolorowy łatwiej jest wyczuć w potrawach, zwłaszcza ciepłych. Zaletą takiego pieprzu jest różnorodność smakowa, bo czuć ostrość od łagodnej po zupełnie piekącą. Taki pieprz super podkreśla smak dań z ziemniaków, choćby zwyczajne puree, z dodatkiem takiego pieprzu nabiera zupełnie innego, bardziej wytrawnego smaku. Najważniejsze jednak jest, niezależnie od koloru pieprzu, aby używać pieprzu świeżo zmielonego. Ja jeszcze nie dorobiłam się odpowiedniego młynku, więc pieprz kupuję w dostępnych w sklepach małych młynkach.
Teraz czas na zioła i inne ważniejsze przyprawy. Zawsze sobie obiecuję, że pod koniec lata ususzę swoje własne zioła, jednak nigdy nie udaje mi się tych słów obrócić w czyn, być może w tym roku się uda. Do najważniejszych dla mnie ziół i przypraw należą bazylia, majeranek, mielona papryka(słodka jak i ostra), liście laurowe, ziele angielskie. Ziół tych i przypraw najczęściej używam do zup, sosów, marynat i mięs. Każde z nich jest mi niezbędne, a bez innych mogłabym się obejść.
Kakao. W zasadzie mogłam je umieścić w powyższym akapicie, ale pozwoliłam sobie nieco więcej o nim napisać. Kakao to zazwyczaj pierwsza rzecz po jaką sięgam z rana. Bardzo często piję kakao z gorącym mlekiem, odrobiną cukru trzcinowego i szczyptą cynamonu. To idealny napój na rozpoczęcie dnia, jest nawet lepszy od kawy, a w dodatku jest smaczny. Kakao używam również do różnorakich wypieków i muszę się przyznać, że zazwyczaj dodaję go więcej niż podaje przepis;).
Mąka pszenna oraz mąki chlebowe. Mąka pszenna to rzecz niezwykle niezbędna w kuchni, nie tylko dlatego, że to główny składnik większości wypieków, ale też bardzo ważny składnik do zagęszczania sosów i zup, bez mąki też nie usmażymy wątróbki ani ryby, bez niej nie zrobimy makaronu czy pierogów, bez niej tak naprawdę kuchnia nie ma prawa bytu;). Jeśli chodzi o mąki chlebowe, to nie jestem w tej dziedzinie ekspertem, mogę jedynie napisać, że sama do wypieku chleba używam gotowych mieszanek mąk, jednak zawsze zwracam uwagę na skład, staram się wybierać te mieszanki o naturalnych składnikach, bez ulepszaczy.
Nasiona, pestki i suszki. Są to dla mnie obecnie niezbędne składniki, gdyż dodaję je do chlebów własnego wyrobu, bez nich chleb byłby do bólu zwyczajny, a dodatek w postaci słonecznika czy pestek dyni od razu sprawia, że chleb nie tylko lepiej smakuje, ale i ładniej wygląda, a w dodatku zawiera błonnik, tak przydatny w trawieniu. Suszki (czyli wszelakie suszone owoce i cokolwiek innego co można ususzyć i zjeść) dodaję do chlebów słodkich, zwykle są to chleby jasne, pszenne, lub dodaję do ciastek i ciasteczek.
Drożdże i masło. W kuchni używam wyłącznie świeżych drożdży, jakoś nie umiem zaufać tym suszonym, przede wszystkim dlatego, że świeże drożdże szybciej pracują i szybciej rosną, są niezbędne przy produkcji chleba jak i ciasta drożdżowego np. na pizzę. Jeśli o masło chodzi, to używam prawdziwego masła o zawartości tłuszczu min. 82%. Naprawdę warto zaglądać na skład i opakowania produktów, zwłaszcza jeśli zakupy robimy w markecie, mamy wtedy czas na spokojny wybór tego co nas najbardziej interesuje.
Cukier trzcinowy dememara i muscovado. Jaka jest różnica pomiędzy tymi dwoma? Prosta, różnią się one zawartością melasy, a melasa to substancja naturalnie występująca w trzcinie cukrowej, którą w fabrykach cukru zazwyczaj się odrzuca, a szkoda, bo melasa jest przyjazna dla naszego organizmu, ponadto sprawia że cukier inaczej smakuje, nie jest taki hmmm chemiczny. Dememara ma mniej melasy niż muscovado i ot cała różnica. Warto kupić (lub zrobić samemu) takie rodzaje cukru, świetnie nadają się do wypieków, zwłaszcza ciemnych ciast i ciasteczek. Polecam cukier muscovado do pierników.
I to by było na tyle, oczywiście to niezwykle skrócona lista, być może niedługo ją rozszerzę.
Pozdrawiam czytelników
Anjax